Spacery grupowe: +100 do stresu ;)

Wyobraźcie sobie, że idziecie z dzieckiem na ogromny plac zabaw. Dzieciaków jest kilkadziesiąt- starsi chłopcy szaleją w małpim gaju, kilku gra w piłkę, paru biega. Część dzieci zjeżdża na zjeżdżalni, inne lepią zamki w piasku, dziewczynki bawią się w dom (a fe!! Ty antydżenderze 😛 ). Oczywiście, jak to między dziećmi- a to się pobiją o łopatkę, a to popchną, a to pokłócą… Ale zaraz zabawa zgodnie rusza dalej. Aż nagle na plac wpada Andrzejek- starszy, z lekka otyły chłopczyk, który w dzikim pędzie wpada do piaskownicy i rozdeptuje zamki. Jeszcze zaskoczone dzieci nie zdążyły ryknąć, gdy Andrzejek wyrwał jednej dziewczynce lalkę, drugą pociągnął za włosy, trzecią popchnął, po czym wykopał piłkę za teren placu zabaw, dał w nos starszakowi i sypnął piachem maluszkowi… I tak cały czas. Tato nie reaguje, bo wie pani, on tak tylko się bawi, poza tym to jest chłopak, musi się wyszaleć, a jego matka to qrwa, zostawiła mnie dla dentysty i Andrzejek bardzo to przeżywa…
Część rodziców zabiera dzieci w bardziej odległe miejsca placu zabaw, a część zostaje, bo albo ich dziecko Andrzejkowi odda, albo uważają, że przecież życie to nie bajka i niech się uczą.

Straszne, prawda? Coś takiego wydarzyło się ostatnio, tylko że nie dotyczyło dzieci, a psów. Udałam się  na grupowy spacer nad zamarznięty zalew. Przyjechało kilkadziesiąt psów- część już się znała, kilka było nowych, ogólnie psy bardzo fajnie się porozumiewały. Aż wpadł między nie- no właśnie, kto zgadnie, jakiej rasy był pies?  Wpadł i z zębami na wierzchu podleciał do pierwszego z brzegu psa, jazgocząc pokłapał mu zębami przed nosem i poleciał do następnego… i następnego… i kolejnego… A jak mu się udało jakiegoś skotłować, to brał go między łapy i gnoił. Właściciel- oczywiście, nie reagował, zresztą na smyczy miał drugiego, który najwyraźniej był jeszcze gorszy, bo cały spacer przeszedł na uwięzi. Na szczęście większość psów po pierwszej konsternacji zaczęło się bawić dalej, kuląc się tylko na chwilę, jak „Andrzejek” podbiegał. Czasem pan postanawiał reagować, wołając: „Andrzejek tak nie wolno,chodź, no chodź”- oczywiście, Andrzejek miał pana w nosie. Wraz z grupką osób zostaliśmy z tyłu, ale cały czas było słychać, że Andrzejek właśnie kogoś dopadł.
Morału nie ma, ale cały czas nie mogę dopatrzeć się celu zabierania takiego psa na grupowy spacer, bo ten pies niczego się nie nauczył- nie mógłby z takim poziomem emocji, poza tym nikt nawet nie próbował go czegokolwiek nauczyć! Jeżdżąc z małą Veną na spacery grupowe widziałam psa tej samej rasy, który też miał ogromne problemy z emocjami i rzucał się do każdego psa. Właściciele cały czas z psem (na smyczy!) pracowali i ze spaceru na spacer było widać postępy. W przypadku Andrzejka może być tylko gorzej, a ile psów w międzyczasie „zepsuje”? Zniechęci? Ech…

W zasadzie nie jestem wielką fanką spacerów grupowych. Baaa, kiedyś byłam ich ogromną przeciwniczką, ale teraz dopuszczam spacery grupowe w pewnych sytuacjach. Na pewno są lepsze niż place zabaw dla psów!!! I są psy, które świetnie się odnajdują na takich spacerach. Ale jest cała masa psów, która tego nie lubią, nie odnajdują się i dla których spacer, w ogromnej ilości psów, jest po prostu stresujący. Problem w tym, że niewielu, naprawdę niewielu właścicieli jest w stanie zaobserwować u swojego psa objawy ewidentnego stresu i „nielubienia”. Jeszcze mniej jest w stanie zrezygnować dla dobra swojego psa z takich spędów- bo pies wraca z takiego spaceru dosłownie wypompowany, jeżeli nie fizycznie, to na pewno emocjonalnie. I potem cały dzień go nie ma w domu, fajnie, co nie? Jeżeli spacery grupowe fundowane są takiemu psu od czasu do czasu, to nie jest to ogromnym problemem, ale bardzo często na takie spacery chodzi się przynajmniej co tydzień.

Z drugiej strony takie spacery są świetne dla psów problemowych- jeżeli wiemy jak pracować z takim psem! Tak samo w przypadku szczeniąt i młodzieży- pies ma okazję poznać mnóstwo różnych psów, pokomunikować się, poszaleć. Ale tak samo- właściciel musi wiedzieć, kiedy jego pies czuje się zagrożony, kiedy sytuacja go przerasta, jak mu pomóc i jak zaaranżować środowisko, by pies ze spaceru wyciągnął same pozytywy, oraz jak zniwelować ewentualne złe skutki.

Sama idea spacerów grupowych jest świetna: ot, mamy grupkę ludzi z psami, którzy spędzają razem czas- jeżdżą na dogtrekkingi, w góry, itd. Psy się znają, lubią. Umawiają się na dłuższy spacer. Spacer był super, psy zadowolone, ludzie też. Więc umawiają się na następny- kilka osób przyprowadza znajomych z kolejnymi, przyjacielskimi psami. Grupka się rozrasta, ciężko się umawiać za pomocą poczty pantoflowej, więc powstaje strona na fb. Ale właśnie w związku z tym, że strona jest publicznie dostępna, powstają regulaminy, zasady i porady jak sprawić, by spacery nadal były przyjemnością dla wszystkich. Zaczynają się pojawiać osoby z psami problemowymi- albo w asyście szkoleniowców, albo przeszkoleni, jak mają z psami pracować. I cały czas jest fajnie. Do momentu, w którym wpada Andrzejek… Przy czym założę się, że Andrzejek w parku czy na osiedlu też tak wpada, bo przecież nikt go na smyczy nie trzyma… A tak z mojego doświadczenia spacerowego na co dzień i grupowego (byłam na 5 spacerach w grupach po kilkadziesiąt psów) wynika, że na tym grupowym psy są po prostu fajne, podczas gdy na co dzień wolę unikać cudzych psów…

Można się jeszcze zastanowić nad spacerami w mniejszej grupie znanych psów- ale z własnego doświadczenia wiem, że ludzie nie potrafią czytać własnego psa bez względu na to, czy są n spacerze z 3 innymi, czy z 30 innymi 😉

Dlatego ZAWSZE należy BARDZO ROZWAŻNIE podejmować decyzję o tym, czy aby na pewno nasz pies się kwalifikuje na spacery grupowe- i zrezygnować, jeżeli widzimy, że pies sobie nie radzi, albo jego „radzenie sobie” okupione jest ogromnym stresem. Bo w końcu spacer- ma być przyjemnością. I tego się trzymajmy!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s