Z życia w wzięte: pierwsze dni w nowym domu

Nie wiem jak Wy, ale ja wybierając szczeniaka miałam już konkretne plany co do tego, co będzie robił, gdzie i z kim. Zresztą już sam wybór rasy był podyktowany tym, do czego szczeniak mi potrzebny. Tak więc ta mała kuleczka, która zaledwie parę dni temu zjawiła się w moim domu ma już starannie zaplanowaną przyszłość. Oczywiście, plany mogą się zmieniać, jako że w życiu nic nie jest idealne, na przykład doba ma zaledwie 24 godziny, a przecież pracować też trzeba…

14192649_180764249012734_6875868026658524760_n

Dlatego mam wobec obecnego malucha bardzo ambiwalentne odczucia- z jednej strony czuję podniecenie tym, że to taka „biała kartka”, że tyyyleee mogę „zapisać”, nauczyć, pokazać. Z drugiej strony jeszcze więcej mogę zepsuć… Tak naprawdę spoczęła na mnie duża odpowiedzialność za to, na jakiego psa Aorta wyrośnie i nie bardzo będę mogła zwalać wszystko na zaniedbania hodowcy 😉 ewentualnie na to, że „maliny tak mają” 😛 A do tego w tym wszystkim najśmieszniejsze jest to, że ja jej już planuję egzaminy tropieniowe, treningi mondioringu i seminaria obediencowe, a ona jeszcze nawet nie wie że się nazywa Orta 😀 😀 😀

W każdym bądź razie wracając do pierwszych dni w nowym domu i zanim zaczniemy trening obrony 😉 musimy opanować podstawy:

  1. reakcja na imię- przy okazji trzeba nauczyć pozostałe psy, że Orta jest tylko jedna 😉
  2. sygnalizowanie i załatwianie potrzeb na zewnątrz, a w ostateczności na podkładzie- szczeniaki naprawdę sikają zawsze po spaniu, jedzeniu i zabawie. No zawsze- kto nie wierzy, niech sprawdzi. Dlatego pod tym względem robota jest łatwiejsza- wystarczy za każdym razem wynieść malucha w odpowiednie miejsce i nagrodzić po załatwieniu potrzeby (dodając do tego komendę, co z pewnością przyda się w przyszłości). Wpadki ignorujemy i sprzątamy. Oczywiście, latania jest co niemiara, ale lepsze (i szybsze!) to, niż wdeptywanie w kałuże.
  3. spokojne siedzenie w klatce-jest to dla mnie priorytet, jako że ja naprawdę dużo podróżuję z psami, jeżdżę na różnej maści seminaria, wystawy, zawody i szkolenia i moje psy muszą umieć w spokoju spędzać czas w zamknięciu. Póki co mam z tym najwięcej problemów, bo Orta, mimo doświadczeń z hodowli, bardzo i donośnie protestuje przeciwko zamykaniu jej gdziekolwiek- obojętne, czy jest to jej klatka, czy też płotek w psim pokoju. Dlatego na pewno zajmie nam to znacznie dłużej niż planowałam (no cóż, Vena od samego początku nawet nie pisnęła w proteście), ale musi być zrobione. Póki co Aorta ląduje w klatce na każdy posiłek i na spanie i jest nagradzana smakołykami za ciszę na pokładzie. Dodatkowo od razu uczę ją, że nie zostanie wypuszczona dopóki nie przestanie wokalizować i nie usiądzie na tyłku.
  4. siad- dla mnie komenda niezbędnik. Naprawdę moim osobistym zdaniem jest to podstawa podstaw i każdy pies musi mieć wyrobiony automatyczny i natychmiastowy siad. Ćwiczymy przy każdej okazji- przed wyjściem z klatki, z domu, przy zakładaniu obroży, przed daniem miski i kilka razy dziennie ot tak.
  5. socjalizacja ze światem- wprawdzie dopiero jedno szczepienie za nami, ale nie mam zamiaru zaprzepaścić najlepszego momentu na pokazywanie Orcie świata- kiedy chłonie jak gąbka. Dlatego od samego początku zabieram ją na krótkie (w końcu to jest naprawdę mały szczeniaczek) spacery- po osiedlu, przy ulicy, z dzieckiem na plac zabaw, ale też z całym stadem- do lasu. Na każdym spacerze szlifujemy reakcję na imię i siad.
  6. akceptacja dotyku- Aorta nie ma z tym problemu, ale i tak uczę ją tego, że mogę zaglądać w ząbki, w uszy, odchylać powieki czy nawet- bez podgryzania śmiesznie uciekającej szczotki wyczesać szczenięcy puch

A oprócz tego Aorta uczy się odpowiedniego podejścia do starszyzny, poznaje, co jej wolno a co nie i dostaje mnóstwo smaczków na wymianę za „łupy”: dywaniki łazienkowe (uwielbia!), narzuty, ukradzione ręczniki/części garderoby/buty, ale także szklane miseczki czy metalowe miski- coś, co mnie cieszy ogromnie!!! Oczywiście, to ciągłe wymienianie i pilnowanie by nie poszarpała na przykład firanki jest męczące, ale jeżeli w przyszłości pies ma aportować różne przedmioty to nie mogę w żadnym wypadku jej zniechęcać do noszenia rzeczy w paszczy. Z czasem się nauczy, co jest jej, a co nie.

Przy okazji wyszło kilka rzeczy, które należałoby dopracować u już-nie-najmłodszej-w-rodzinie 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s