Z życia wzięte: Aorta już tydzień w domu!

Po ponad tygodniu wspólnego życia niby niewiele mogę powiedzieć, a zarazem całkiem sporo 🙂

Przede wszystkim- długi czas wahałam się pomiędzy Aortą a jej siostrą, Armią (albo i nawet Achają!). Niby moja od samego początku mi przeznaczona, ale jednak… No wstyd się przyznać, ale przy wyborze konkretnego szczeniaka chciałam zatruć Wiesi-hodowczyni życie moimi wątpliwościami! Bo MOJA, Aorta, po poznaniu na żywo okazała się wyjątkowo samodzielna i „autystyczna”. Niewątpliwie jej zaletą i przewagą była umiejętność odpoczywania i to zaważyło na tym, że mam w końcu Aortę, a nie Armię czy Achaję… ale nadal mam wyjątkowo samodzielną sucz.

14117675_179034682519024_1093534083894865328_n

Niemniej- przecież wiedziałam o tym od początku! Wiedziałam, że Aorta będzie wymagała większej pracy celem nawiązania więzi, że dla niej jedzenie czy zabawa to nie priorytet i dokładnie to zastałam. Aorta od samego początku nawiązała ze mną więź socjalną- szybko mi zaufała i wyglądało na to, że samo wylizanie mi paszczy jest dla niej nagrodą 😉 Ale przecież bez dodatków nie mogę rywalizować ze środowiskiem, toteż cały czas pracuję nad atrakcyjnością smaczków i atrakcyjnością wspólnej zabawy- i na tym polu po tygodniu mam pewne sukcesy, które każą z optymizmem patrzeć na przyszłość. Na pewno maliniak to nie to samo, co staffik, który każdego człowieka traktuje jako nagrodę. Baaa, wręcz maliniaka od staffika różni właśnie podejście do ludzi (staffik kocha wszystkich ludzi, maliniak kocha swoich ludzi). Ale właśnie w całej tej pracy z psami jest fajne to, że nie można przykładać wobec nich jednej miary.

Toteż po tygodniu mam- całkiem fajny kontakt socjalny z Aortą. Mały sukces w poszukiwaniu idealnego smakołyka (tzn. idealnego smakołyka nadal brak, za to pies zaczął wykazywać większe zainteresowanie żarciem). Postęp we wspólnej zabawie. To wszystko następuje stopniowo- ot, jednego dnia Aorta nie chciała wziąć do pyska nawet mięsa surowego, za to na następnym spacerze już z apetytem wcinała suchą karmę. Podobnie z zabawą- zdesperowana wydałam sporą sumkę w sklepie internetowym na puchate i milutkie w dotyku szarpaki (przerażona wizją pierwszego maliniaka na świecie który nie chce się bawić), bo Aorta nie była zainteresowana wspólnym szarpaniem. Po czym- ledwie potwierdziłam przelew, a ta mała małpa z zapałem zaczęła się ze mną szarpać zwykłym szarpakiem polarowym 😀 A prawda jest taka, że im więcej wspólnych chwil, im więcej zaufania pomiędzy nami i do świata, tym będzie łatwiej!

Pozytywne stosunki Aorty są z resztą psów- może nie jeszcze przyjaźń, ale już początki przyjaźni. Elza nadal po małej ryczy (ale cóż się dziwić, staruszka nie ma za grosz cierpliwości do szczeniaków) i interweniuje, gdy szaleństwa przekraczają wytyczoną przez nią normę (Elza od zawsze była Panią Porządkową!). Tekla też ryczy i łazi z zębami na wierzchu- bo się popatrzyła, bo podeszła za blisko, bo je, bo śpi 😉 Za to Vena ma wreszcie kompana do wspólnych wygłupów, a ja czasami mam wrażenie że moja 3-letnia Vena ma jeszcze mniej rozumku niż Aorta 😀

14102349_180763962346096_1821188678346994718_n

Dalej- sikanie na dworze lub podkładach (chociaż tu się trochę zepsuło i zdarzają się pierwsze wtopy dywanowe). Poprawa w klatkowaniu- co było OGROMNYM problemem na początku!!! Reakcja na imię i przywołanie, większość reakcji na komendę siad… Wydaje mi się, że to całkiem sporo jak na tydzień.

Początkowo wyjścia na spacer były problematyczne- bo Aorta za nic nie chciała się oddalać od domu i musiałam ją nieść. Do tego na spacerach cały czas popiskiwała (frustracja? lęk? niepewność?) i właziła pod nogi, widać było, że spacer ją nieco przerasta. Dlatego spacery podzieliłam na 2-3 bardzo krótkie (max 20 minut- albo trasy na 20 minut robione w 40 minut, bo z przystankami) i te po mieście są w asyście jednego z geriatryków, a te po lesie/łąkach- tylko my dwie. Bo nie ma co ukrywać, że Aorta pewniej się czuje przy drugim psie. Póki co to nie problem- cały czas pracuję nad tym, bym to ja dawała Aorcie poczucie pewności i z pewnością za jakiś czas tak będzie, ale na razie  Aorta otrzymuje tyle wsparcia ile potrzebuje. Za to spacery leśne są same w sobie atrakcyjne (nie ma tłumów ludzi, autobusów, tirów itd.) i te niech będą kojarzone głównie ze mną.

dsc_0493

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s