Kolczatka

Nie jestem specjalną fanką kolczatek- jestem pewna, że z każdym psem (z którym w ogóle można pracować) da się pracować za pomocą metod pozytywnych bez konieczności użycia korekt (wiem, wkładam kij w mrowisko- ale tego jestem pewna. Oczywiście to nie oznacza, że JA dałabym radę pracować z KAŻDYM psem za pomocą metod pozytywnych bez konieczności użycia korekt, bo na to jestem jeszcze za młoda 😀 ), niemniej czasami taka praca byłaby długotrwała, czasochłonna a nawet, być może, sztuką dla sztuki. Poza tym znam naprawdę mało osób zdeterminowanych na tyle by pracować tylko metodami pozytywnymi bez korekt. Chcąc-niechcąc skutecznie zastosowana korekta zazwyczaj ułatwia proces szkoleniowy i znacznie przyspiesza osiągnięcie efektu (a o tym, że czasem bywa nawet mniej stresująca dla psa już pisałam). Dlatego mimo że nie jestem fanką- dopuszczam w ramach wyjątku możliwość użycia kolczatki.

12345556_944528918917902_8431340072113595568_n

Problem w tym, że kolczatka stała się najpowszechniejszym typem obroży stosowanej u psa. A jak już masz psa dużej rasy- to niemalże obowiązkowym! Naprawdę, do sklepów zoologicznych przychodzą właściciele, dajmy na to, 3-miesięcznego amstafa i kupują kolczatkę- no bo przecież amstaff to tylko na kolczatce, co pani się nie zna??? Kolczatki zakłada się też psom ciągnącym na smyczy w niczym nie popartym przekonaniu, że kolczatka problemowi zapobiegnie. Ale- ile psów ciągnących na kolczatce widzicie na co dzień? Bo ja mnóstwo! Zazwyczaj bowiem pies początkowo może i faktycznie mniej ciągnie, ale z czasem uodparnia się na dyskomfort/ból (bo to zależy od psa) i zaczyna ciągnąć na nowo, albo zaczyna właśnie ciągnąć dopiero w kolczatce (jest to efekt ucieczki od bólu: psa boli, więc próbuje uciec od tego bólu- ciągnie bardziej- bardziej boli- jeszcze bardziej pragnie uciec więc jeszcze mocniej ciągnie). Sporo psów też zachowuje wrażliwość na kolczatkę, ale w sytuacji mocnego pobudzenia nie zwraca na nią uwagi i ciągnie (np. do drugiego psa).

12295449_944528905584570_4979669946434714374_n

Drugim powszechnym problemem kolczatkowym jest nieumiejętność jej stosowania. Kolczatka może być bardzo efektywnym narzędziem szkoleniowym, ale przy właściwym zastosowaniu. A to wiąże się nie tylko z prawidłowym upięciem kolczatki (ściśle zaraz za uszami), ale także jej stosowaniem- jako KOREKTY w MOMENCIE nieprawidłowego zachowania, podczas gdy normalnie pies jest prowadzony na zwykłej obroży. Tak stosowana kolczatka- jako dodatek- ma sens szkoleniowy. Kolczatka luźno zwisająca- absolutnie żadnego. Nie mówiąc już o tym, że jest niebezpieczna dla psa! I oczywiście nie mówię tu o tych strasznych obrazkach z internetu- bowiem takie rany powoduje zazwyczaj uczulenie na metal, z którego wykonana jest kolczatka i może się zdarzyć także przy zwykłym łańcuszku albo np. obroży przeciwkleszczowej. Niemniej w luźno zwisającą kolczatkę plączą się na przykład psie łapy albo i nawet psie zęby i to wcale nie tak rzadko! O kontuzjach odniesionych przez cudze psy nie wspomnę. Karygodnym zaś jest używanie kolczatki ORAZ smyczy flexi- pomijając (OCZYWISTE) względy zdrowotne to jednak z samej zasady działania flexi jest zupełnym przeciwieństwem kolczatki…

4

Reasumując- jeżeli musicie (po wyczerpaniu wszelkich innych metod) użyć kolczatki, użyjcie jej z głową: jako elementu szkoleniowego, prawidłowo używanego, który z czasem powinien zostać wyeliminowany z codzienności.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s