5 sposobów na ciągnącego psa

  1. kolczatka- najpopularniejszy sprzęt p/ciągnieniowy. Na tyle popularny, że kolczatki często zakłada się już szczeniakom na zaś- „żeby nie ciągnęły”, no i obowiązkowo psu typu Pit Bull czy rottweiler (100% do lansu) bez względu na to, czy ciągnie. Niestety, rzadko kiedy spotykam psa, który faktycznie nie ciągnie na kolczatce- zazwyczaj pies tak czy siak ciągnie jak parowóz, tylko właściciel ma (często złudne) wrażenie, że mniej niż na normalnej obroży. Oczywiście umiejętnie zastosowana kolczatka jest skutecznym narzędziem szkoleniowym, ale konia z rzędem temu, kto potrafi się nią posługiwać!
  2. kantarek/uzda/halter- ustrojstwo zakładane na psi pysk, które w sposób fizyczny uniemożliwia ciągnięcie, gdyż za każdym pociągnięciem kantarek odwraca głowę psa. Całkiem skuteczny sprzęt (chociaż znam takie gałgany, które potrafią ciągnąć i na kantarku, wykorzystując siłę mięśni szyi), aczkolwiek dość kontrowersyjny i niestety- równie często jak kolczatka nieprawidłowo stosowany!!!
    sklep-pupil halter
  3. szelki „easy walk”- są to takie sprytne szeleczki z zapięciem z przodu, które mechanicznie powstrzymują psa przed ciągnięciem, obracając go w kierunku przewodnika. Fajny sprzęt, może nie do końca rozwiązujący problem (pies nie uczy się nie ciągnięcia, tylko nie może ciagnąć) , ale skutecznie powstrzymujący psa przed uporczywym ciągnięciem. Obecnie masa innych szelek ma możliwość zapięcia za przodu, imitując „iziłoki”

     

     

  4. metoda drzewka- w skrócie: za każdym razem gdy pies napnie smycz, zatrzymujemy się i czekamy, aż pies (SAM!) poluźni napięcie, po czym natychmiast ruszamy. I tak do uśmiechniętej śmierci 😉 Są psy, które świetnie i szybko uczą się na „drzewko”. Są takie, które bardzo, bardzo się frustrują każdym zatrzymaniem (i dla nich ta metoda nie jest „pozytywna”). Są też takie, które na wszystko mają czas i za każdym razem, gdy się zatrzymujemy, potrafią usiąść (przy ciągle napiętej smyczy) i siedzieć… i siedzieć… i siedzieć…

  5. sygnał specjalny- metoda wymyślona i propagowana przez Turid Ruugas (na naszym rynku ukazała się nawet książka  Turid”Mój pies ciągnie na smyczy. Co robić?”). Jej ideą jest nauczenie psa reagowania (zwracanie uwagi) na sygnał „paszczowy” (cmoknięcie, mląsnięcie itp.) i stosowanie tego sygnału ZANIM pies naciągnie smycz. Moim osobistym zdaniem- najlepsza, najprzyjaźniejsza psu i najskuteczniejsza metoda, ale- wymagająca dużej ilości czasu i pracy ze strony właściciela. Na tyle, że mnie się nie chciało 😉

Bez względu na to, jaką metodę użyjemy czy jakim sprzętem się posłużymy warto pamiętać o prawidłowym zastosowaniu sprzętu/metody, systematyczności i doprowadzeniu pracy do końca. Jak najbardziej można mieszać sposoby pracy z psem, chociaż niekoniecznie tak 😉

pies w kolczatce i kantarku źródło grupa psy!

Ja osobiście polecam podopiecznym stosowanie szelek (ciągnięcie dozwolone) i obroży (tylko luźna smycz)- mamy chwilę, to ćwiczymy (najlepiej metodą Turid 🙂 ) luźną smycz, spieszymy się- przepinamy psa na szelki i po prostu idziemy. Tak czyniąc po pierwsze się nie frustrujemy tym, że nie mamy czasu, że się spieszymy, albo nam brakuje cierpliwości, a po drugie- nie mieszamy psu w głowie.

p.s. kto mi powie, dlaczego buszując po internecie w poszukiwaniu zdjęć do artykułu trafiałam na same labradory? 😀

zdjęcia pochodzą z: internetu- fb grupa Psy! 😉 , http://www.sklep-pupil.pl, http://www.pitbull-shop.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s