Lek na lęk- kontynuacja

W związku z moim wpisem o nowym leku na rynku weterynaryjnym- preparacie Sileo, reklamowanym jako „lek na lęk”,skontaktowała się ze mną firma produkujące Sileo i w mejlu wypełnionym prawniczym żargonem zagroziła mi, że mam nie szkalować ich produktu, bo podejmą odpowiednie kroki prawne. Jednocześnie firma przesłała mi materiały na temat leku, które czytałam już pisząc wcześniejszy wpis i które w mojej opinii są niekompletne. Już dużo więcej informacji uzyskałam od koleżanki, która uczestniczyła w spotkaniu wprowadzającym lek Sileo na polski rynek- m.in. o tym, że przeciwlękowe zastosowanie deksmedetomidyny zostało odkryte w zeszłym roku zupełnie przez przypadek i następnie zostało potwierdzone już celowymi badaniami (na które niestety nie udało mi się dotąd trafić). Podobnie w ulotce Sileo jest napisane, że „Dexmedetomidyna jest substancją, która w wysokich dawkach ma działanie sedacyjne oraz przeciwbólowe, a w niskich przeciwlękowe. Przy podaniu na błonę śluzową jamy ustnej omija efekt pierwszego przejścia, co za tym idzie osiąga biodostępność na poziomie ok 27% w stosunku do podania parenteralnego”. 

Problem w tym, że w całej dostępnej mi literaturze („Farmakologia weterynaryjna z elementami terapii”. „Farmakologia i farmakoterapia weterynaryjna”, „Znieczulenie ogólne małych zwierząt”, „Fizjologia i farmakoterapia zaburzeń behawioralnych u psów i kotów”, „Leki psychotropowe”) oraz materiałach on-line dotyczących deksmedetomidyny nie spotkałam się z przeciwlękowym działaniem deksmedetomidyny. Przeprowadziłam nawet rozmowy z psychiatrami ludzkimi licząc, że może oni mają wiedzę na temat takiego zastosowania deksmedetomidyny, ale bezskutecznie. Przy czym być może jest to skutek tego, że takie zastosowanie deksmedetomidyny jest nowością dla znawców tematu i dlatego nie ma nic na ten temat w materiałach źródłowych. Być może też za kilka lat użycie deksmedetomidyny w terapii lęków i fobii będzie powszechne nie tylko w weterynarii, ale i w medycynie ludzkiej. Być może- i wtedy z całą pewnością będę piać peany na temat cudownego zastosowania Sileo. A póki co nie mogę znaleźć żadnych badań ani materiałów (za wyjątkiem ulotki leku), które potwierdzałyby tę tezę, a powszechna znajomość deksmedetomidyny w środowisku lekarzy medycyny ludzkiej i weterynaryjnej związana jest z jej działaniem uspokajającym i zastosowaniem w anestezjologii, a nie psychiatrii.

Badania przeprowadzone na grupie psów z użyciem Sileo i oceniane przez właścicieli, na które powołuje się producent, wcale mnie nie przekonują- jestem pewna, że podobnie zadowoleni byliby właściciele, których psom podano Sedalin (od razu podkreślam że nie twierdzę, iż Sileo jest takim samym lekiem jak Sedalin, aczkolwiek w wielu opracowaniach deksmedetomidyna wymieniana jest jednym tchem obok acepromazyny, jako grupa leków preanastetycznych)- bo po Sedalinie nieświadomi działania tego leku na psa właściciele też zauważają „spokojnego psa niebojącego się strzałów”.

Firma zarzuciła mi jeszcze, że podałam nieprawdę pisząc, że Sileo powoduje „porażenie mięśni”. Cóż, faktycznie tutaj trochę popłynęłam, bazując na własnych doświadczeniach przy zastosowaniu deksmedetomidyny jako leku premedykacyjnego (czyli będącego wstępem do znieczulenia zwierzęcia do zabiegu), ale też jak podaje „Farmakologia” medetomidyna (a deksmedetomidyna jest jej „dzieckiem”) w większych dawkach powoduje niemożność utrzymania postawy stojącej i pojawia się stan immobilizacji. Ponadto wszystkie leki z grupy agonistów receptora alfa2-adrenergicznego mają działanie uspokajająco-nasenne, przeciwbólowe, miorelaksacyjne (czyli relaksujące mięśnie) i obniżające ciśnienie.

Drugim ważnym punktem, co do którego odniosła się firma, jest to, że napisałam o zagrożeniu dla człowieka wynikającym ze stosowania leku Sileo. No cóż, jak sam producent zaleca, Sileo należy podawać psu w nieprzepuszczalnych rękawiczkach i nie jest to w celach marketingowych. Medetomidyna jest bowiem lipofilna i wchłania się poprzez uszkodzenia skóry oraz błony śluzowe- na przykład poprzez kontakt z okiem, ustami środkiem nosa czy raną na ręce. W takiej sytuacji możemy sami osobiście sprawdzić skuteczność przeciwlękową leku 😉 Oczywiście, producent zadbał o zabezpieczenia przed przypadkowym użyciem, ale jak wiadomo- pomysłowość ludzka nie zna granic, a i przypadek swoje robi.

W całej tej historii z preparatem Sileo jestem zadowolona i rozczarowana. Zadowolona, bo okazuje się, że nie tylko ja czytam tego bloga, ale czytają go chociażby pracownicy firmy Orion- bo dotąd sądziłam, że piszę sama dla siebie 😉 Rozczarowana- zachowaniem przedstawicieli firmy. Po dzień dzisiejszy nikt z przedstawicieli firmy nie pojawił się nie tylko u mnie, ale też u wielu zaprzyjaźnionych lekarzy (pewnie jesteśmy za mało ważni) celem wyjaśnienia wątpliwości i przedstawienia leku oraz badań dotyczących tego nowego zastosowania deksmedetomidyny. Co ciekawe- dużo lepszym orędownikiem firmy jest wspomniana wcześniej koleżanka- psycholog zwierzęcy, niezwiązana z firmą, ale utrzymująca zawodowe kontakty z jej przedstawicielami 🙂

A póki co zbieram chętnych z psami lękowymi/fobiami do własnego badania terapii lęków i fobii z użyciem Sileo. Zainteresowanych wzięciem udziału w badaniu z terenu Śląska zapraszam do kontaktu.

3 thoughts on “Lek na lęk- kontynuacja

  1. Adamska 4 stycznia 2016 / 22:19

    Jestem lekarzem weterynarii, behawiorystą, instruktorem szkolenia psów. Pierwsze wzmianki o Sileo zarejestrowalam w wakacyjnym numerze pisma weterynaryjnego. Niestety nikt z firmy nie pojawil się w lecznicy żeby o leku porozmawiać. Tymbadziej, że deksmedetomidyna jest lekiem, który używam do sedacji i z dużą dozą ostrożności podchodzę do tego typu substancji. Wspomniany w artykule Sedalin stosowalam 10 lat temu w sedacji fretek do zabiegów sterylizacji i kastracji… To co stosowane było jako super lek na sylwestra fantastycznie przysypialo zwierzęta do operacji. Firma Orion dała ciała, ze to tak kolokwialnie wyrażę. Zamiast straszyć sądami niechże się wezmą za przekonanie lekarzy, ze Sileo jest bezpieczne.

    Polubienie

  2. Robert Jędrzejczyk 16 grudnia 2016 / 19:15

    Dobry wieczór.
    Mieszkam z psem lękowym, bojącym się hałasu, poprzedni sylwester był dla nas bardzo nieprzyjemny, spędzony przez większość czasu w lazience. W tym roku by nie narażać psa na takie przeżycia, odwiedziłem jedną z najlepiej ocenianych klinik weterynaryjnych w częstochowie. Poprosiłem o środek łagodzący stres związany z hukiem petard z zaznaczeniem że nie chce podawać psu preparatów zwiotczajacych, ani innych świńst o podobnym działaniu. Otrzymałem zapewnienie że środek sileo jest najlepszym dostępnym preparatem i nie działa zwiotczajaco jak Sedalin. Dlatego za namową weta zakupiłem ten preparat. Natrafiłem na Pani blog o sileo i mam teraz wątpliwości czy podanie psu tego preparatu będzie dla niego bezpieczne. Pani artykuł jest z przed roku, może posiada Pani teraz więcej informacji na temat skuteczności oraz bezpieczeństwa w stosowaniu tego preparatu. Będę naprawdę wdzięczny za zaktualizowana opinie na temat sileo, sylwester coraz bliżej.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s